Na razie - zajawka.
Będzie więcej - dużo więcej.
Ale, kto ma zamiar SERIO się czegoś nauczyć w temacie poważnego wykorzystania Excela w controllingu - niech już myśli!
Program:
http://afin.net/excel/SelfSeviceBI/ProgramRamowySelfServiceBI.htm
Namiary organizacyjne:
http://www.wziip.po.opole.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=233&Itemid=58
ZAPRASZAMY.
wtorek, 20 września 2011
Chmura
Ludzie, ratunku!
To naprawdę poważna sprawa. Chmura nadchodzi.
W Guglu (Google Docs) można importować... tabele!
https://www.google.com/fusiontables/DataSource?snapid=S269273C3-d
Porażająca funkcjonalność chmury jest tak porażająca, że aż
poraża.
Usiłuję sobie wyobrazić jakieś zastosowanie...
Budżety rozproszone? Co Wy na to? Free, dostęp reglamentowany,
przyjmie się toto?
P.S.
Ale jaja! Nawet "agregacje" i wykresy można robić. Toż to BI!

https://www.google.com/fusiontables/DataSource?snapid=S269280R9Bz
Mnie to chyba już niewiele życia pozostało. Śmierć ze śmiechu
bliska.
To naprawdę poważna sprawa. Chmura nadchodzi.
W Guglu (Google Docs) można importować... tabele!
https://www.google.com/fusiontables/DataSource?snapid=S269273C3-d
Porażająca funkcjonalność chmury jest tak porażająca, że aż
poraża.
Usiłuję sobie wyobrazić jakieś zastosowanie...
Budżety rozproszone? Co Wy na to? Free, dostęp reglamentowany,
przyjmie się toto?
P.S.
Ale jaja! Nawet "agregacje" i wykresy można robić. Toż to BI!
https://www.google.com/fusiontables/DataSource?snapid=S269280R9Bz
Mnie to chyba już niewiele życia pozostało. Śmierć ze śmiechu
bliska.
poniedziałek, 5 września 2011
Artykuł Łukasza Pytki na BI.PL
Osztwa była rozczochrana! (cytat z mojego kumpla)
Uwaga, sensacja, rewelacja, damsko-męska akrobacja!!! (cytat z
Franka Kimono)
Logiczne wydawałoby się podejście polegające na zebraniu
wszystkich wymagań biznesowych, potem analiza, projektowanie,
modelowanie, integracja… i tak po kilku latach projektu okazuje
się, że wymagania się zmieniły. Czas płynie, rynek się
zmienia, biznes się zmienia, więc i wymagania się zmieniają.
Nieciekawa sytuacja, tym bardziej że projekt się przeciąga, a
biznes do tej pory nie ma żadnych produktów naszej ciężkiej
pracy. Wtedy przychodzi refleksja – a może trzeba było wziąć
mały fragment tych wymagań, spójnych wymagań z jednego, może
dwóch procesów/obszarów biznesowych? Pozwoliłoby to na szybką
realizację wymagań i dostarczenie projektu, bez większego ryzyka,
że potrzeby się zmienią. Biznes byłby zadowolony, a i w zespole
projektowym morale cały czas byłyby wysokie. Po pierwszym
sukcesie, bierzemy na warsztat kolejną grupę wymagań itd.
Nazwijmy to podejście „metodą mały kroków”. Rozwiązanie
idealne? Nie do końca. Bo przy realizacji którejś kolejnej paczki
wymagań okazuje się, że powstałe data marty nie bardzo można ze
sobą zintegrować. Budujemy więc kolejne redundantne obiekty w
myśl zasady: jak działa to nie ruszać. I tak po jakimś czasie
mamy 5 wymiarów klienta. Znowu przychodzi refleksja – nasze
podejście małych kroków jest właściwe i cały czas zmierzamy do
przodu – ale dobrze by było, gdybyśmy te kroczki stawiali na
wyznaczonym wcześniej szlaku, który prowadzi do celu. Tym szlakiem
jest opracowana docelowa architektura wraz ze wskazaniem standardów
projektowania i rozwoju poszczególnych obszarów.
Cytat z Bipla. Warto przeczytać całość.
http://bi.pl/publications/art/79-kilka-porad-jak-z-sukcesem-poprowadzic-projekt-bi
Gratulacje, Panie Autorze (Łukasz Pytka) i, gratulacje, Panie
Redaktorze Bipla!
Prototypowanie, HD po kawałku, jakieś pytanie biznesu o sens
danego kroku...
Normalnie, szok!
Coś się zmienia w sposobie myślenia biajków, nie uważacie?
Czyżbyśmy byli w 3. punkcie Prawa Clarke'a z mojego profilu?
Super!
P.S.
Przeczytałem jeszcze raz i wyłapałem to:
W przypadku, gdy w organizacji nie ma poparcia i pieniędzy dla
takich inicjatyw, trzeba sobie radzić w inny sposób i powoli
rozbudowywać BI pod przykrywką innych inicjatyw.
No i to właśnie robię od lat 15-tu, sorka, 16-tu.
Patrz: "wstęp"
http://afin.net/articles/AfinNet_Article_AFIN.NET.TC_PL.htm
Uwaga, sensacja, rewelacja, damsko-męska akrobacja!!! (cytat z
Franka Kimono)
Logiczne wydawałoby się podejście polegające na zebraniu
wszystkich wymagań biznesowych, potem analiza, projektowanie,
modelowanie, integracja… i tak po kilku latach projektu okazuje
się, że wymagania się zmieniły. Czas płynie, rynek się
zmienia, biznes się zmienia, więc i wymagania się zmieniają.
Nieciekawa sytuacja, tym bardziej że projekt się przeciąga, a
biznes do tej pory nie ma żadnych produktów naszej ciężkiej
pracy. Wtedy przychodzi refleksja – a może trzeba było wziąć
mały fragment tych wymagań, spójnych wymagań z jednego, może
dwóch procesów/obszarów biznesowych? Pozwoliłoby to na szybką
realizację wymagań i dostarczenie projektu, bez większego ryzyka,
że potrzeby się zmienią. Biznes byłby zadowolony, a i w zespole
projektowym morale cały czas byłyby wysokie. Po pierwszym
sukcesie, bierzemy na warsztat kolejną grupę wymagań itd.
Nazwijmy to podejście „metodą mały kroków”. Rozwiązanie
idealne? Nie do końca. Bo przy realizacji którejś kolejnej paczki
wymagań okazuje się, że powstałe data marty nie bardzo można ze
sobą zintegrować. Budujemy więc kolejne redundantne obiekty w
myśl zasady: jak działa to nie ruszać. I tak po jakimś czasie
mamy 5 wymiarów klienta. Znowu przychodzi refleksja – nasze
podejście małych kroków jest właściwe i cały czas zmierzamy do
przodu – ale dobrze by było, gdybyśmy te kroczki stawiali na
wyznaczonym wcześniej szlaku, który prowadzi do celu. Tym szlakiem
jest opracowana docelowa architektura wraz ze wskazaniem standardów
projektowania i rozwoju poszczególnych obszarów.
Cytat z Bipla. Warto przeczytać całość.
http://bi.pl/publications/art/79-kilka-porad-jak-z-sukcesem-poprowadzic-projekt-bi
Gratulacje, Panie Autorze (Łukasz Pytka) i, gratulacje, Panie
Redaktorze Bipla!
Prototypowanie, HD po kawałku, jakieś pytanie biznesu o sens
danego kroku...
Normalnie, szok!
Coś się zmienia w sposobie myślenia biajków, nie uważacie?
Czyżbyśmy byli w 3. punkcie Prawa Clarke'a z mojego profilu?
Super!
P.S.
Przeczytałem jeszcze raz i wyłapałem to:
W przypadku, gdy w organizacji nie ma poparcia i pieniędzy dla
takich inicjatyw, trzeba sobie radzić w inny sposób i powoli
rozbudowywać BI pod przykrywką innych inicjatyw.
No i to właśnie robię od lat 15-tu, sorka, 16-tu.
Patrz: "wstęp"
http://afin.net/articles/AfinNet_Article_AFIN.NET.TC_PL.htm
środa, 31 sierpnia 2011
Prezentacja opcji 'Archiwum' w AFIN.NET
Mamy skoroszyt z funkcjami - załóżmy, że dużo ich i długo się liczą - na
filmie specjalnie wybrałem "najwolniejsze" źródło danych - przy
niewłączonym archiwum przeliczenie 36 funkcji trwa kilka sekund.
Gdy opcja 'Archiwum' jest włączona, to samo zajmuje ułamek sekundy.
Film:
http://afin.net/webcasts/Demo_UsingAnArchive1.swf
Jak to się dzieje?
Gdy klikniemy narzędzie 'Pokaż/ukryj archiwum', gdy go jeszcze nie ma, to tworzy się automatycznie - powstaje arkusz o nazwie 'ArkuszZFunkcjami.a', czyli do nazwy arkusza dodaje się ".a".
W arkuszu tym przepisywane są WARTOŚCI funkcji z arkusza bazowego ORAZ DEFINICJE (wartości argumentów) funkcji - ale umieszczone są w komentarzach komórek.
Gdy jest archiwum, funkcja z arkusza bazowego najpierw sprawdza czy jest arkusz o nazwie "xxx.a", potem, czy w odp. komórce jest wartość i odpowiednia definicja w komentarzu. Jeśli jest, bierze wartość z 'Archiwum' i nie przelicza funkcji na podstawie zewnętrznego źródła danych.
Dlatego jest tak szybko.
Gdy opcja 'Archiwum' jest włączona, to samo zajmuje ułamek sekundy.
Film:
http://afin.net/webcasts/Demo_UsingAnArchive1.swf
Jak to się dzieje?
Gdy klikniemy narzędzie 'Pokaż/ukryj archiwum', gdy go jeszcze nie ma, to tworzy się automatycznie - powstaje arkusz o nazwie 'ArkuszZFunkcjami.a', czyli do nazwy arkusza dodaje się ".a".
W arkuszu tym przepisywane są WARTOŚCI funkcji z arkusza bazowego ORAZ DEFINICJE (wartości argumentów) funkcji - ale umieszczone są w komentarzach komórek.
Gdy jest archiwum, funkcja z arkusza bazowego najpierw sprawdza czy jest arkusz o nazwie "xxx.a", potem, czy w odp. komórce jest wartość i odpowiednia definicja w komentarzu. Jeśli jest, bierze wartość z 'Archiwum' i nie przelicza funkcji na podstawie zewnętrznego źródła danych.
Dlatego jest tak szybko.
piątek, 26 sierpnia 2011
Ile ja, do diabła, zarabiam? - czyli fikcja Jednej Wersji Prawdy (JWP)
Brałem ostatnio kredyt.
Przychodzę do banku, a Pan analityk (hehehe) pyta:
- Ile Pan zarabia?
Mała konsternacja, odpaliłem - Nie wiem!
No bo, już na poziomie elementarnym, nie-liczbowym - ja twierdzę, że zarabiam dużo lub wystarczająco, a moja żona, że niewystarczająco, teściowa, że wręcz tragicznie mało ;)
Ale dobra wracamy do liczb (szukamy wszak JWP)
- no, ale średnio...
- Tym bardziej nie wiem!
Pan analityk popatrzył się na mnie, jak na idiotę...
Zacząłem kombinować. Dostałem od Inforu (dzięki, Padre!!! ;) ) za artykuł 200 zł na konto.
I liczę
JWP 1. 200 zł
Ale, to netto - postanowiłem więc wyliczyć brutto - wyszło mi 221 (autorskie, 50% kosztów, podatek 19%)
JWP 2. 221
Ale, mówię, że to netto się nie zgodzi z deklaracją na koniec roku
- Dlaczego? (Pan anatityk zaczyna mieć powoli obłęd w oczach)
- Bo jak to będę liczył na koniec roku to podatek będzie 18%
Wyszło:
JWP 3. 201,11
- średnio?
- A co to znaczy średnio?
- no, dajmy na to, z ostatnich 3 miesięcy
- zaraz... (liczę w pamięci) dwa miesiące temu też coś takiego napisałem - było tyle samo, czyli 2/3*220=147
JWP 4. 147
- Ale to nieprzerwane dochody?
- Przecież mówię, że przerwane, bo miesiąc temu nic nie zarobiłem (a on nic nie mówił o nieprzerwanych - średnia uwzględnia zera)
- to tak nie może być, to poproszę średnią z ostatniego roku
- jakaś tam kwota była, załóżmy...
JWP 5. 350
- To panie, ile Pan zarabia???
- Mówię, że nie wiem!
- Dobra, na pana korzyść przyjmę te 350
- uff! Ale zaraz, panie Analityku, przecież 50% koszty przy UoD sa fikcją, bo przecież ja nie mam aż tylu kosztów, które mi zmniejszają dochód. Ja przecież na umowie mam 221 a płacę podatku 19,8, czyli de fakto zarabiam
JWP 6. 201,2
Pan Analityk coś tam wpisuje w komputer (obłęd w oczach rośnie, widocznie system mu czegoś nie przyjął)...
- Nie, no Pan jest nienormalny, jak Pan nie wie, ile Pan zarabia!!!
- No... nie wiem.
- Zadzwonię do swojego szefa!
Dzwoni i gada, i oczy mu latają, gubi się biedak w zeznaniach, na koniec wypala:
- Szef powiedział, że to są dochody niepewne i mam wpisać... - uwaga - Przychody z umów-zleceń są równe...
JWP 7. 0 (ZERO, WIELKIE ZERO, NULL)
I, co tu się dziwić, że SAP oferuje 10 biajów? Wszak muszą obsłużyć wszystkie JEDNE WERSJE PRAWDY...
Przychodzę do banku, a Pan analityk (hehehe) pyta:
- Ile Pan zarabia?
Mała konsternacja, odpaliłem - Nie wiem!
No bo, już na poziomie elementarnym, nie-liczbowym - ja twierdzę, że zarabiam dużo lub wystarczająco, a moja żona, że niewystarczająco, teściowa, że wręcz tragicznie mało ;)
Ale dobra wracamy do liczb (szukamy wszak JWP)
- no, ale średnio...
- Tym bardziej nie wiem!
Pan analityk popatrzył się na mnie, jak na idiotę...
Zacząłem kombinować. Dostałem od Inforu (dzięki, Padre!!! ;) ) za artykuł 200 zł na konto.
I liczę
JWP 1. 200 zł
Ale, to netto - postanowiłem więc wyliczyć brutto - wyszło mi 221 (autorskie, 50% kosztów, podatek 19%)
JWP 2. 221
Ale, mówię, że to netto się nie zgodzi z deklaracją na koniec roku
- Dlaczego? (Pan anatityk zaczyna mieć powoli obłęd w oczach)
- Bo jak to będę liczył na koniec roku to podatek będzie 18%
Wyszło:
JWP 3. 201,11
- średnio?
- A co to znaczy średnio?
- no, dajmy na to, z ostatnich 3 miesięcy
- zaraz... (liczę w pamięci) dwa miesiące temu też coś takiego napisałem - było tyle samo, czyli 2/3*220=147
JWP 4. 147
- Ale to nieprzerwane dochody?
- Przecież mówię, że przerwane, bo miesiąc temu nic nie zarobiłem (a on nic nie mówił o nieprzerwanych - średnia uwzględnia zera)
- to tak nie może być, to poproszę średnią z ostatniego roku
- jakaś tam kwota była, załóżmy...
JWP 5. 350
- To panie, ile Pan zarabia???
- Mówię, że nie wiem!
- Dobra, na pana korzyść przyjmę te 350
- uff! Ale zaraz, panie Analityku, przecież 50% koszty przy UoD sa fikcją, bo przecież ja nie mam aż tylu kosztów, które mi zmniejszają dochód. Ja przecież na umowie mam 221 a płacę podatku 19,8, czyli de fakto zarabiam
JWP 6. 201,2
Pan Analityk coś tam wpisuje w komputer (obłęd w oczach rośnie, widocznie system mu czegoś nie przyjął)...
- Nie, no Pan jest nienormalny, jak Pan nie wie, ile Pan zarabia!!!
- No... nie wiem.
- Zadzwonię do swojego szefa!
Dzwoni i gada, i oczy mu latają, gubi się biedak w zeznaniach, na koniec wypala:
- Szef powiedział, że to są dochody niepewne i mam wpisać... - uwaga - Przychody z umów-zleceń są równe...
JWP 7. 0 (ZERO, WIELKIE ZERO, NULL)
I, co tu się dziwić, że SAP oferuje 10 biajów? Wszak muszą obsłużyć wszystkie JEDNE WERSJE PRAWDY...
poniedziałek, 25 lipca 2011
Autostrady
Gdy zacząłem dyskusję o przydatności Excela, jako narzędzia BI - zacząłem ją od strony skutków - skutek jest
taki a taki - exelioza, ale ta excelioza lepsza od stu biajów. Wsiedli
na mnie biajki i było, że excelioza -
fe, biajki czynią szczęście.
Jest to, w grucie rzeczy, dyskusja o sposobie rozwoju informatyki analitycznej - ja mówię - rozwój organiczny - od dołu, biaje, że nie - od góry.
Ja mówię, że infrastruktura przemysłowa od rzemiosła do fabryk, biaje, że Hutę Katowice od razu, nawet nieważne, że potem nie będzie potrzebna.
I... , tu muszę się nieco pokajać przed owymi biajami, racje są po dwóch stronach. Co ma zrobić firma, żeby mieć dobrą analizę - puścić wszystko "na excelka" (90% przypadków), czy też kupić biaja i potem się martwić?
Ci zexcelkowani marzą o biaju, jako o rozwiązaniu swoich problemów, ci zbiajowani ćwiczą wyłącznie excelka i narzekają.
Tu się chyba zgadzamy(?)
Więc, jak jest dobrze?
Ja uważam (nie bez wpływu tej naszej, tu, młócki), że firma powinna się zachowywać tak, jak państwo - tworzyć INFRASTRUKTURĘ, a na dole wolność gospodarcza i to do bólu. Budować autostrady i drogi powiatowe. Reszta to gestia samorządów i prywatnych właścicieli posesji.
Tłumacząc na informatykę - firma ma sobie zapewnić ERPa - i to ma, bo inaczej by nie żyła - i, uwaga - podstawową hurtownię danych (autostrada).
HD (hurtownie pomniejsze), również, ale z umiarem i na wyraźne zapotrzebowanie (drogi wojewódzkie).
I na tym poprzestać! Żadnych pulpitów, szerpointów, JWPów!
Biznes, rozwijając się, tworzy potrzeby - małe HD - wydziałowe, tematyczne - to drogi powiatowe, też tworzone od góry, ale już na potrzebę oddolną.
HDA analityków to już drogi dojazdowe do posesji, tworzone wyłącznie z budżetów działów itp.
Owo Microsoft Business Intelligence to właśnie droga w tym kierunku, tylko że sam MS jeszcze o tym nie wie, ale się pewnie dowie.
Reasumując - BI umrze - cześć jego pamięci! Rozstajemy się bez żalu. Pa! Apage, Satanas!
Skupiamy się na robieniu autostrad i dróg wojewódzkich - tu budżety odgórne.
Dajemy się jednak też wynajmować do wsparcia tworzenia dróg pomniejszych z budżetów gmin i prywatnych.
Informacja to towary - dotrzeć muszą. Ale to, co jest, to dramat. Nie na darmo w Polsce tak rozwinął się transport kołowy-drogowy, kosztem kolejowego i rzecznego (wielkie biaje) - uniwersalność i elastyczność!
Ale, jak nie będzie dróg, to będzie miliony taczek i bajzel do kwadratu (excelioza).
Jest to, w grucie rzeczy, dyskusja o sposobie rozwoju informatyki analitycznej - ja mówię - rozwój organiczny - od dołu, biaje, że nie - od góry.
Ja mówię, że infrastruktura przemysłowa od rzemiosła do fabryk, biaje, że Hutę Katowice od razu, nawet nieważne, że potem nie będzie potrzebna.
I... , tu muszę się nieco pokajać przed owymi biajami, racje są po dwóch stronach. Co ma zrobić firma, żeby mieć dobrą analizę - puścić wszystko "na excelka" (90% przypadków), czy też kupić biaja i potem się martwić?
Ci zexcelkowani marzą o biaju, jako o rozwiązaniu swoich problemów, ci zbiajowani ćwiczą wyłącznie excelka i narzekają.
Tu się chyba zgadzamy(?)
Więc, jak jest dobrze?
Ja uważam (nie bez wpływu tej naszej, tu, młócki), że firma powinna się zachowywać tak, jak państwo - tworzyć INFRASTRUKTURĘ, a na dole wolność gospodarcza i to do bólu. Budować autostrady i drogi powiatowe. Reszta to gestia samorządów i prywatnych właścicieli posesji.
Tłumacząc na informatykę - firma ma sobie zapewnić ERPa - i to ma, bo inaczej by nie żyła - i, uwaga - podstawową hurtownię danych (autostrada).
HD (hurtownie pomniejsze), również, ale z umiarem i na wyraźne zapotrzebowanie (drogi wojewódzkie).
I na tym poprzestać! Żadnych pulpitów, szerpointów, JWPów!
Biznes, rozwijając się, tworzy potrzeby - małe HD - wydziałowe, tematyczne - to drogi powiatowe, też tworzone od góry, ale już na potrzebę oddolną.
HDA analityków to już drogi dojazdowe do posesji, tworzone wyłącznie z budżetów działów itp.
Owo Microsoft Business Intelligence to właśnie droga w tym kierunku, tylko że sam MS jeszcze o tym nie wie, ale się pewnie dowie.
Reasumując - BI umrze - cześć jego pamięci! Rozstajemy się bez żalu. Pa! Apage, Satanas!
Skupiamy się na robieniu autostrad i dróg wojewódzkich - tu budżety odgórne.
Dajemy się jednak też wynajmować do wsparcia tworzenia dróg pomniejszych z budżetów gmin i prywatnych.
Informacja to towary - dotrzeć muszą. Ale to, co jest, to dramat. Nie na darmo w Polsce tak rozwinął się transport kołowy-drogowy, kosztem kolejowego i rzecznego (wielkie biaje) - uniwersalność i elastyczność!
Ale, jak nie będzie dróg, to będzie miliony taczek i bajzel do kwadratu (excelioza).
poniedziałek, 18 lipca 2011
Planowanie/budżetowanie w setkach skoroszytów? Najprostszy przykład
Film:
http://afin.net/webcasts/ABC_BudgetReports.swf
Masz budżety w setkach skoroszytów?
To je miej dalej, a dane pobieraj sobie funkcjami AFINA.
(One są nawet gotowe! Przykłady też.)
Zapomnij o setkach WYSZUKAJ.PIONOWO do zamkniętych plików Excela!
http://afin.net/webcasts/ABC_BudgetReports.swf
Masz budżety w setkach skoroszytów?
To je miej dalej, a dane pobieraj sobie funkcjami AFINA.
(One są nawet gotowe! Przykłady też.)
Zapomnij o setkach WYSZUKAJ.PIONOWO do zamkniętych plików Excela!
Subskrybuj:
Posty (Atom)